Pro Arte Agencja Koncertowa

Maciej Pol

Mówią o nim, że jest potomkiem znanego z legend łęczyckiego diabła Boruty, strażnika skarbów zamku łęczyckiego, choć on sam kiedy to słyszy, uśmiecha się tajemniczo i przecząco kiwa głową. Ale młodzi mieszkańcy Łęczycy w to wierzą... bo przecież na scenie czyni rzeczy zadziwiające. Prawdziwy czarodziej. Szczupła sylwetka, krucze włosy i ciemne oczy w których zawsze gości tajemniczy chochlik. Sam mówi o sobie, że od niepamiętnych czasów marzył, by zostać czarodziejem. Takim z prawdziwego zdarzenia. Od marzeń do ich realizacji droga jest daleka ale nie dla tych, którzy wyznaczyli sobie określony cel i konsekwentnie do niego zmierzają. Być iluzjonistą, to cel który wiele lat temu wytyczył sobie kilkuletni uczeń łęczyckiej szkoły o imieniu Maciek. Realizację swoich marzeń rozpoczął od przedstawień podwór- kowych dla swoich rówieśników. I choć w widowiskach tych nie wiele było praw- dziwej sztuki iluzji, widzowie z zapartym tchem śledzili bajkową akcję, w której tajemniczość przeplatała się z niesamowitością. Maciek lubił kiedy dreszcz emocji przebiegał po jego ciele, a młodzi widzowie podekscytowani akcją zapominali o ota- czającej ich rzeczywistości. Mając 15 lat znał już kilkanaście prostych trików, które w oczach jego kolegów urastały do najprawdziwszych czarów. Miał szczęście. W kilka miesięcy później dowiedział się o istnieniu Krajowego Klubu Iluzjonistów do którego oczywiście wstąpił. Zaczął się dla niego okres intensywnej pracy nad sobą.